strona główna →  Koło Młodych Pisarzy →  artykuł wyszukaj w spplodz.pl
 
 

Powstanie Koła Młodych Pisarzy przy Łódzkim Oddziale SPP odnotowała „Gazeta Wyborcza”:
 


Samotni poeci jednoczą się w kole

Katarzyna Rakowska
„Gazeta Wyborcza” 2007-07-20, ostatnia aktualizacja 2007-07-20 15:05
 

„Młodości! orla twych lotów potęga” – pisał Mickiewicz jako 22-letni poeta, wyrażając ducha filomatów i filaretów. Prawdziwości tych słów spróbują dowieść twórcy z Koła Młodych, które właśnie powstało przy łódzkim oddziale Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. – Dawno nie było takiego wysypu talentów – mówi Zdzisław Jaskuła, poeta i tłumacz.

Koło tworzy dziesięciu mężczyzn i dwie kobiety. Głównie poeci plus prozaik i wokalistka zespołu Agnes' Band śpiewająca piosenkę literacką. Są wśród nich psycholog, geograf, inspektor MOPS-u, prawniczka i – przede wszystkim – studenci. Niektórzy mają już gotowe do druku tomiki i sukcesy w prestiżowych konkursach. Inni są jeszcze przed debiutem, a teksty publikowali jedynie na internetowych portalach poetyckich nieszuflada.pl oraz poezja-polska.pl.

Stowarzyszyli się, by doskonalić warsztat i ułatwić sobie start w dziedzinę literatury, ale także ożywić łódzkie życie literackie. Młodość pojmują szeroko – nie jako kryterium wieku, lecz spojrzenia na świat. Najmłodsza osoba w kole ma 19 lat, najstarsza – 41. – Chcemy skupić ludzi przed trzydziestką, ale jesteśmy otwarci na wszystkich przed debiutem książkowym. Jeśli przyjdzie do nas 50-latek ze świeżym spojrzeniem na rzeczywistość, przyjmiemy go – deklaruje Przemysław Owczarek, wybrany prezesem Koła Młodych.

O utworzenie oddziału młodzieżowego zabiegali twórcy ze Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Zdzisław Jaskuła, poeta, reżyser i tłumacz, telefonował do młodych poetów, by zaprosić ich na spotkanie organizacyjne. – Od dawna nie było u nas tak nadzwyczajnego wysypu talentów, zwłaszcza poetyckich – mówi. – Postanowiliśmy te monady skrzyknąć. Z wielu powodów. Po pierwsze, łatwiej im pomóc jako części SPP. Pomóc i warsztatowo, poprzez różne formy zajęć, i w zakresie popularyzacji ich twórczości, pokazania ich szerszej publiczności, stworzenia forum artystycznej wymiany i inspiracji. Taka pomoc zawsze bywa na starcie potrzebna. Literatura to domena samotności, ale nie osamotnienia, izolacji. Talenty muszą się rozwijać w przyjaznym dla nich środowisku i wymagają pielęgnacji. Nie ukrywam, że nad powołaniem koła ciążyły też doświadczenia moje i Andrzeja Strąka (prezes SPP – przyp. red.). Sami zaczynaliśmy w kole młodych i wiemy, jak bardzo spotkania i rozmowy przyśpieszają rozwój artystyczny i intelektualny.

Młodzi literaci spotykają się w Poleskim Ośrodku Sztuki. Od września będą organizować dwa razy w miesiącu warsztaty i spotkania z zaproszonymi autorami, a przede wszystkim omawiać swoje teksty. – Szczere uwagi mogą tylko pomóc – twierdzi Przemek Owczarek. – Usłyszenie o wierszu „To jest gówno, wyrzuć to” bywa bardzo otrzeźwiające.

Założenie koła ma umożliwić poszukanie sponsorów na wydawanie młodoliterackiego pisma bądź serii poetycko-prozatorskiej oraz publikację antologii, w której znalazłyby się m.in. teksty o Łodzi. – Miasto potrzebuje nowego mitu, a wykreować mogą go ludzie, którzy piszą – argumentuje Owczarek. – Paweł Huelle współtworzy tożsamość Gdańska, pozwalając czytelnikom wędrować śladami swoich bohaterów. W Łodzi mogłyby powstać podobne utwory, ale potrzebne są pieniądze na stypendia i warsztaty. Liczymy na to, że Urząd Miasta zechce wspierać powstającą tu literaturę.

Młodzi mają duże ambicje. W ciągu dwóch lat planują organizację festiwalu literackiego obejmującego twórczość Europy Środkowo-Wschodniej i wpisującego się w łódzkie tradycje dialogu między kulturami. Zamierzają także włączyć się w organizację prestiżowego ogólnopolskiego konkursu poetyckiego im. Jacka Bierezina, który od 13 lat organizuje SPP. Liczą, że przyciągną młodych recenzentów i krytyków. – Przed wojną Łódź miała własną nagrodę literacką, w której kapitule zasiadał Stefan Żeromski i której laureatami byli Tuwim i Nałkowska. W latach 70. odbywał się tu prestiżowy Ogólnopolski Festiwal Poezji. Była też Wiosna Poetycka organizowana przez PAX – przypomina prezes Koła Młodych.

Łodzi brakuje takich imprez jak Poznań Poetów czy Port Wrocław oraz dynamicznego środowiska literackiego, jakie grupuje się wokół krakowskich pism „Studium” czy „Ha!art”. Młodzi twórcy chcą to zmienić. – Otworzymy innych na poezję i pokażemyć, że jest ona najdoskonalszym sposobem użycia języka – mówi Monika Mosiewicz, sekretarz KM.

Przemysław Owczarek (rocznik 1975)

   Największe osiągnięcia ma na koncie prezes Koła Młodych – Przemysław Owczarek. Zimą zwyciężył w dwóch prestiżowych ogólnopolskich konkursach poetyckich na debiut – konkursie im. Jacka Bierezina oraz o Nagrodę im. Baczyńskiego. W pierwszym zmierzył się z dwustoma poetami, w drugim – z ponad setką. Jego tomik „Rdza” czeka teraz na publikację w krakowskim Studium. Ukaże się jesienią. – Książka składa się z dwu części. W pierwszej, zatytułowanej „List żelazny”, zszedłem w głębiny dzieciństwa, również po to, by powrócić do asocjacyjnego widzenia, wyobraźni uwolnionej spod presji kultury. Sposób, w jaki postrzega dziecko, jest dla mnie ważnym punktem odniesienia w patrzeniu na świat. Druga część to podróż przez kulturę. Nosi tytuł „Portrety z rtęci”, ponieważ pojawiające się tam światy posiadają semantyczny ciężar, są trudne do uchwycenia i rozlewają się jak rtęć – opowiada autor. Wiersze Przemka są plastycznym, nietypowym dla współczesnej poezji opisem ludzi i miejsc, także prowincjonalnych. Oprócz uznania krytyków Przemek kilkakrotnie zyskiwał sympatię widzów, którzy przyznawali mu pierwsze nagrody. Z wykształcenia jest antropologiem kultury, ma już w dorobku jedną książkę – to opublikowana rozprawa doktorska „Karol Wojtyła – Jan Paweł II. Podhalańska opowieść o świętym”.

Konrad Ciok (1987)

   Tomik poetycki zatytułowany „Brudne kino” ma już na koncie Konrad Ciok, student polonistyki na UŁ. Wiersze poety mieszkającego pod Skierniewicami są wyjątkowo dojrzałe. Urzekają bogactwem języka, grą znaczeń, świadomością tworzywa. Odświeżają skonwencjonalizowane bądź potoczne sformułowania, balansując na granicy stylu wysokiego i niskiego. Dla Konrada Cioka wszystko może stać się poezją – nawet e-mail, który przysłał do „Gazety”, to właściwie proza poetycka. Pasją poety jest także fotografia. Jego zdjęcia, głównie portrety kobiet, można zobaczyć np. na stronie www.plfoto.com. Wywiad z nim zamieściło na stronie internetowej Biuro Literackie.

Michał Murowaniecki (1982)

   Kończy polonistykę na UŁ. Jego praca magisterska dotyczy gier autobiograficznych w twórczości poety-buntownika Rafała Wojaczka. Wiersze Michała można było czytać dotychczas jedynie w internetowych pismach „Pro Arte” oraz „Szafa”, ale jesienią zadebiutuje drukiem w łódzkim „Tyglu Kultury”. Projekt pierwszego zbiorku poetyckiego ma już gotowy – był nominowany do nagrody głównej w konkursie im. Klemensa Janickiego, organizowanym przez CK „Zamek” w Poznaniu dla autorów przed trzydziestką. – Często odwołuję się do motywu szeroko ujętego powrotu: do miejsca, czasu, osoby – opowiada poeta. – Jestem zakorzenionym mieszczuchem, a kreowane przeze mnie poetyckie „ja” opowiada o mieście i ludziach w nim żyjących. Codzienność pojawia się w poezji Michała w zmetaforyzowany sposób, choć przenośnia jako trop występuje sporadycznie. – Często cały wiersz jest metaforą – tłumaczy autor. – W moich tekstach raczej nie ma założonej reguły poetyki, wszystko zależy od tematu, okoliczności.

Marciusz Moroń (1969)

   Bardzo krótkie, nawet jednowyrazowe wiersze odnaleźć można w twórczości Marciusza Moronia. Na przykład „Długie wiersze” to prowokacyjnie sam czasownik „są”. – Te formy wynikają z rozczarowania oryginalnością poezji oraz możliwościami języka. Zwątpiłem, że słowami da się wyrazić uczucia. – tłumaczy poeta, który szuka teraz wydawcy tomiku z tymi krótkimi tekstami, nominowanymi do nagrody głównej przez jury konkursu im. J. Bierezina w 2003 r. Ostatnio zwrócił się ku dłuższym formom. – Zaczynam pisać opowieści, w których ważna jest historia poszczególnego człowieka. Korzystam ze wspomnień, ale przekształcam je i wzbogacam – mówi. – Denerwuje mnie poezja „megafonowa”, w której poeta krzyczy: „patrzcie, tu jestem”, która jest zapisem cierpienia i niemożności odnalezienia się w świecie. Ukończył psychologię na UJ oraz studium scenariuszowe przy łódzkiej Filmówce. Poetycko zadebiutował w „Tyglu Kultury” w 2005 r.

Piotr Gajda (1966)

   Do zestawu wierszy konfesyjnych przyznaje się natomiast Piotr Gajda z Tomaszowa Mazowieckiego. – Piszę od 20 lat i zawsze traktowałem to serio – mówi. – Interesują mnie nadwrażliwcy, ludzie przegrani życiowo, niedostosowani. Z wieloma takimi osobami mam kontakt poprzez pracę w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. Piszę o ich uczuciach i marzeniach. Czuję z nimi pokrewieństwo. Twórczość Piotra Gajdy jest poezją wycofania, osaczenia. – To trochę spowolniona klatka rzeczywistości. Przeraża mnie pęd świata, w którym brakuje duchowości – opowiada poeta. Autor wybrał wiersz biały, stosuje jednak interpunkcję.

Krzysztof Kleszcz (1974)

   Na tym samym tomaszowskim osiedlu Niebrów mieszka Krzysztof Kleszcz. Udziela się na portalach poetyckich, gdzie zbiera entuzjastyczne komentarze. „Aż się lepiej człowiekowi robi od tego wiersza. Terapeutyczny”, „ostatni wers wstrzymuje na chwilę oddech” – można przeczytać o „do ciebie, siebie”. Pod „Proszę” ktoś inny zanotował: „Bardzo piękny wiersz (...); bardzo skuteczny dowód sensu poetyckiego mówienia o świecie”. A Jacek Dehnel dodał: „Prosto do druku. Piękny i czuły”. Poeta z Tomaszowa dwa razy był finalistą w konkursie im. Bierezina. Podobno od zwycięstwa dzielił do tylko włos. Ma gotowy tomik, w którym wiele wierszy inspirowanych jest emocjami związanymi z ojcostwem (poeta ma półrocznego syna o poetyckim imieniu Miron) oraz muzyką rockową. – Moja twórczość pokazuje, że warto w coś wierzyć i zaklinać chwilę. W tym znaczeniu jest optymistyczna, a to rzadkość – wyznaje autor. – Moje wiersze powstają z codziennych wydarzeń, drobiazgów takich jak droga do pracy, z obserwacji. Życie to poezja, trzeba je tylko zmieścić w wersy. Poeta ma swoją stronę internetową kleszcz.prv.pl.

Rafał Gawin (1984)

   Kończy finanse i bankowość na UŁ, dopiero zbiera materiał na tomik. – Nie warto debiutować za wcześnie – uważa. – Lepiej poczekać, ale wydać zbiór w dobrym wydawnictwie, jak Zielona Sowa czy Biuro Literackie. Stosuje gry słowne, bawi się brzmieniem wyrazów. Nie unika wierszy regularnych, a w dorobku ma m.in. 13-zgłoskowiec. W internetowym środowisku literackim ceniony jest za komentarze do wierszy, w których dokładnie wskazuje fragmenty do poprawki. – Lubię komentować cudze teksty, podawać je w wątpliwość. Pracując na nich, uczę się szlifować własne – twierdzi. – Tworzenie to ciężka praca, ślęczenie nad poszczególnymi wyrazami i frazami. Myślał o studiach polonistycznych, ale do finansów i bankowości przekonały go perspektywy zawodowe. – Własna firma pozwala na niezależność, na uczestniczenie w życiu literackim i pisanie bez troski o pieniądze – mówi.

Rafał Maurin (1977)

   Jego wiersze balansują na granicy lingwizmu. – Ważne są dla mnie gry językowe, ale traktuję je jako rodzaj ornamentu. Uważam, że każdy tekst choć w drobnym ułamku powinien być komunikatem – mówi. Nie lubi patosu, do rzeczywistości i poezji podchodzi z dystansem i ironią. – Inspiracją zawsze są dla mnie kobiety, nawet gdy piszę teksty głęboko filozoficzne – twierdzi.

Krzysztof Łużyński (1988)

   Tegoroczny absolwent XXXIV LO im. Krzysztofa Kieślowskiego to najmłodszy członek KM. Zmierza ku poezji przejrzystej, prostej, powściągliwej i zdyscyplinowanej. Jego mistrz to Tadeusz Różewicz. – Pisanie jest dla mnie niemal koniecznością. Kryje się za nim coś w rodzaju autoterapii – wyznaje. – Bliskie jest mi neurotyczne postrzeganie świata i ludzi, egzystencjalny niepokój. Wiersze Krzysztofa drukował ostatni „Tygiel Kultury” (1-3/2007). Kilka kolejnych czeka na publikację w „Tygodniku Powszechnym”.

Monika Mosiewicz (1975)

   Jedyną kobietą w poetyckim gronie Koła Młodych jest Monika Mosiewicz, aplikantka adwokacka. Publikowała w „Ricie Baum”, „Toposie”, „Odrze”, „Kursywie”, „Nowej Okolicy Poetów”. Razem z Miłoszem Biedrzyckim założyła PoeWiki, czyli internetowy portal poświęcony literaturze. Pisanie to dla niej przede wszystkim przyjemność. – Bliższa od zasady cierpienia jest mi Larkinowska zasada przyjemności. I nie chodzi o to, żeby poezja była lekka i łatwa. Raczej o to, żeby nie stała na niedostępnym piedestale, a była świętem – twierdzi. Ma na koncie teksty niepoważne, w konwencji komediowej. Za jeden z nich – stylizowany na zapis z sali sądowej – dostała nagrodę publiczności podczas ostatniego konkursu im. Bierezina, w którym otrzymała także nominację do nagrody głównej. Lubi bawić się konwencjami poetyckimi oraz brzmieniem słów. – Język ma tę fantastyczną cechę, że nie tylko znaczy, ale również brzmi, ma rytm i rym – mówi. Poezja to dla niej sposób na powiedzenie tego, czego nie da się wyrazić inaczej niż w wierszu. – Poezja pozwala powiedzieć to, co mieści się w warstwie pozawerbalnej – ocenia.

Agnieszka Kowalska (nie chce podać daty urodzin – red.)

   Druga kobieta w kole to Agnieszka Kowalska, wokalistka istniejącego od 2000 r. zespołu Agnes' Band. Grupa była nagradzana na ogólnopolskich festiwalach piosenki, nagrała płytę z Maciejem Zembatym – „Piosenki z trumienki” ukazały się w 2003 r. Agnes' Band wykonuje piosenkę literacką, stylizowaną według różnych gatunków muzycznych, takich jak jazz, blues, rock czy folk. Komponują muzykę do tekstów Tuwima, Leśmiana, Baczyńskiego, Twardowskiego, Białoszewskiego i Lorki. – Aranżacje muzyczne do tekstów poetyckich tworzą jakość, którą określamy jako piosenka literacka bądź artystyczna, ponieważ odróżnia się ona w sposób wyraźny od tzw. konwencji poezji śpiewanej – deklaruje Agnieszka Kowalska.

Michał Świątek (1986)

   Jedynym prozaikiem w Kole Młodych jest na razie Michał Świątek, student I roku filozofii na Uniwersytecie Medycznym. Żeby zrealizować swoje marzenie i wydać pierwszą książkę przed ukończeniem 18. roku życia, zrezygnował na rok z nauki w liceum. Zamiast się uczyć, pisał codziennie przez 6-8 godzin. Wydał własnym sumptem zbiór tekstów o bałuckiej rzeczywistości. Ma wiele gotowych projektów książkowych. Są wśród nich klasyczne fabuły, ale przede wszystkim zestawienia rozważań o rzeczywistości czy problemach etycznych. Z upodobaniem opisuje też własne przygody – Przyciągam do siebie sytuacje, które później opisuję, nie muszę ubierać ich w fikcje i tak są wystarczająco mało prawdopodobne. Wie, że jego gęsta proza wymaga redakcji i selekcji. – Chciałbym zadebiutować z rozmachem, pozycją obszerną i głośną – mówi.
 

„Gazeta Wyborcza” 2007-07-20, ostatnia aktualizacja 2007-07-20 15:05


powrót

 
    

  © 2006 Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi   |   wyszukaj w spplodz.pl   |   strona główna   |   kontakt    |  OpenOffice.org