strona główna →  przypomnienia →  J. Bierezin wyszukaj w spplodz.pl
 
 
← poprzednie przypomnienie następne przypomnienie →

Jacek Bierezin   

Jacek Bierezin – poeta, prozaik i eseista (zaliczany do czołowych autorów Nowej Fali), w dobie PRL-u uczestnik opozycji demokratycznej, urodził się 13 marca 1947 r. w Łodzi. Zginął tragicznie w Paryżu 26 maja 1993 r.

Studiował na Uniwersytecie Łódzkim polonistykę i etnografię, dwukrotnie (w 1971 i 1977) relegowany z uczelni, najpierw za udział w tajnej organizacji „Ruch” (za co został aresztowany i skazany na półtora roku więzienia w zawieszeniu), a potem za współpracę z Komitetem Obrony Robotników. Po ogłoszeniu stanu wojennego internowany w obozach w Jaworzu i Darłówku. Od 1982 r. na emigracji.

Jako poeta debiutował prasowo 1966 r. w łódzkim tygodniku „Odgłosy”. Pierwszy zbiór wierszy „Lekcja liryki” wydał w 1972. Jego następną książkę poetycką, tom „Wam!”, odrzucony w kraju przez cenzurę, opublikował Instytut Literacki w Paryżu (1974). Objęty odtąd w PRL zakazem druku publikował w prasie i wydawnictwach podziemnych. W październiku 1977 roku wraz z przyjaciółmi powołał w Łodzi do życia nieregularny kwartalnik literacki „Puls”, który ukazywał się w podziemiu do grudnia 1981 r. (ostatni, trzynasty numer „Pulsu”, przygotowany już do druku, przepadł skonfiskowany przez SB).

W drugim obiegu opublikował zbiór wierszy „W połowie życia” (NOWA, Warszawa 1980) oraz „Z pustyni i z puszczy. Felietony sprzed odnowy” (Studencka Oficyna Wydawnicza SOWA, Warszawa 1981). W 1990 roku ukazał się tom poezji „Tyle rzeczy” w Editions Dembinski w Paryżu, a w 1999 – pośmiertnie – wybór poezji „Linia życia” w Oficynie Literackiej w Krakowie.

Na emigracji współpracował z „Kulturą” i Radiem Wolna Europa pozostając jakiś czas redaktorem naczelnym „Pulsu” wydawanego po 1981 r. w Londynie. W latach 1984-89 współpracował z wydawnictwem Editions Spotkania i miesięcznikiem literackim „Kontakt”. Zarabiał na życie również jako ratownik pływacki i licencjonowany instruktor pływania.

Czynnie uprawiał wiele sportów: lekkoatletykę, pływanie, boks, kolarstwo, alpinizm.

Był członkiem Klubu Wysokogórskiego, jednak nigdy nie otrzymał od władz PRL zgody na udział w wyprawach w Alpy i Himalaje, na które był typowany ze względu na osiągane wyniki.

Jackowi Bierezinowi poświęcony jest numer 4-6/ 2005 „Tygla Kultury”.


OSTATNI PAPIEROS, OSTATNIA MIŁOŚĆ, OSTATNIE METRO...

Pamięci Serge’a Gainsbourga      

Na niemożliwej granicy między miłością a śmiercią.
Na stacji symboli metafizycznych.
To już ostatni papieros, ostatnia whisky,
Ostatnia miłość i ostatnie metro
W kierunku Porte du Ciel.
Nie przejechało czterech jeźdźców Apokalipsy,
Którym dano władzę nad czwartą częścią ziemi,
By zabijali mieczem i głodem, i morem
I przez dzikie zwierzęta

Nie spadła gwiazda Piołun z nieba na ziemię.
To takie dziwne – wyszedłeś z życia,
A zostawiłeś żyjącą Nieobecność.
Twoja Obecność jest teraz  t a m,
Gdzie dużo pięknych kobiet
I mówiący ludzkim głosem czarny fortepian.
Szokujesz Boga i aniołów
Piosenkami o miłości i pragnieniu.
Palicie – Bóg Hawan, Ty Gitany.
On mówi: ogol się Serge, i nie pij.
To nie wypada. W końcu jesteś w niebie.
Ty mówisz: Ta gueule,
Je voudrais baiser une belle putaine.n
I śpiewasz: je vais et je viens
Entre tes reins et je retiens.


Budzisz się nad ranem i wreszcie na kacu
Rozmawiacie z Bogiem poważnie.
I być może rozstrzygniecie parę spraw;
dla Ciebie Tamtego, dla mnie jeszcze Tego
coraz bardziej szalonego świata
zmierzającego do końca świata.
I być może po wielu sporach
zgodzicie się co do kilku spraw ostatecznych,
Prostych czyli zawiłych, jak tragedia grecka;
jak miłość, nienawiść, jak ziemia, powietrze,
jak popiół, gwiaździsty diament, woda i ogień,
które z trudem usprawiedliwiają życie,
które z trudem umożliwiają śmierć.

Paryż, marzec 1991


*  *  *

Niech zmęczenie ogarnie wszystkie nasze drogi
Smuga deszczu przejdzie po gorących twarzach

Kojąca muzyką zagra nieznużonym
A szczęśliwym przyniesie ulgę wątpliwości

I niech sen ogarnie wszystkie nasze noce
Dobrodziejstwa zatopi w rzece zapomnienia

Niech będzie bardziej gorzki od piołunu piołun
Miłość niech będzie bezdomna i niema

Wolność niech będzie nadal niebezpieczna
Prawda daleka i obecna ziemia


*  *  *

Nie widziałem nigdy tego dnia
Nie zamieszkałem nigdy w tej nocy
Ten brak Ta samotność Ta grań
Oczywiście są jeszcze nieśmiertelniki


BYŁEM

Byłem tak blisko twojej twarzy, że zatrzymałaś mnie w objęciach powiek.

Byłem tak blisko Twoich piersi, nieruchomych jak przycichły zamęt.

Byłem tak blisko Twojego brzucha, pulsującego rytmem podziemnych rzek krwi.

Byłem nami w Tobie, byłaś we mnie nami, byliśmy w sobie przerażeni i szczęśliwi z utraty poczucia granic własnego ciała.

Byłem w tym głosie, w którym – zdumiony – rozpoznawałem swój głos.

Byliśmy tak blisko w milczeniu, szukając siebie, niepewni, czy wzięliśmy całe swoje istnienie we wszystkim.

Odnajdując się w sobie byliśmy jedynym  s o b ą,  we wszystkich stronach życia tak jedynie tacy sami.

Łódź 1969


*  *  *

Nie pisze listu
Wolę cię słyszeć
gdy wyjesz do księżyca
Nie sięgam po telefon
Wole cię widzieć
na wilczym szlaku
Nie jadę do ciebie
Wolę cię poczuć
w ranie na skórze
Drżę kiedy drżysz
gdy cię dotykam
na innym kontynencie
w innej epoce
w świecie
miłosnego wilczego tańca

Paryż, kwiecień 1987


← poprzednie przypomnienie następne przypomnienie →
 
    

  © 2006 Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi   |   wyszukaj w spplodz.pl   |   strona główna   |   kontakt    |  OpenOffice.org