strona główna →  przypomnienia →  Z. Dominiak wyszukaj w spplodz.pl
 
 
← poprzednie przypomnienie następne przypomnienie →

Zbigniew Dominiak   

Zbigniew Dominiak – ur. 1947 roku w Łodzi, zmarł w rodzinnym mieście po ciężkiej chorobie w roku 2002. Poeta, krytyk literacki, dziennikarz. W czasach PRL-u związany z opozycją demokratyczną, w latach siedemdziesiątych pisywał m.in. do niezależnego kwartalnika literackiego „Puls”. Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Łódzkim.

Debiutował w 1981 r. zbiorem wierszy „Identyfikacje”. Następnie opublikował tomy: „Od okna do okna” (1991), „Światło złej nocy” (1993, nagroda Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek), „Siedem wierszy z Aliną i Różą” (1997) oraz „Itinerarium” (1998). W roku 1992 wydał także zbiór szkiców krytycznoliterackich „W poza siebie”. Jest również autorem monografii Lecha Wałęsy ogłoszonej w szwajcarskiej serii „Der Friedens-Nobelpreis von 1901 bis heute” (Zug, 1993).

W ostatnich latach życia odbył szereg podróży literackich, znajdujących odbicie w jego twórczości, m.in. do Paryża (1993), na Litwę i Białoruś (1996), do Stuttgartu i Berlina (1999), Bośni i Hercegowiny (2000) oraz Irkucka i Belgradu (2001).

Był aktywnym uczestnikiem i bystrym obserwatorem życia literackiego i kulturalnego Łodzi. Wspólnie ze Zbigniewem Nowakiem powołał w 1996 miesięcznik społeczno-kulturalny „Tygiel Kultury” i opracował jego koncepcję merytoryczną. Był członkiem-założycielem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, w którego władzach zasiadał, pełniąc m.in. funkcję prezesa Oddziału Łódzkiego.


Graficzna schizofrenia z marginesami

po równo podzielony pomiędzy imię i nazwisko
skrywam się w białej szczelinie – nadaremny spójnik
pociąga mnie nieskończoność strony prawej
do której i tak nie dotrze żaden z wersów
wabi heraklitowy płomień strony lewej
równo życie jak śmierć proza jak poezja
na równi biała kartka na równi czarna gwiazda
na równi się wznoszę na równi się staczam
w graficzną schizofrenię z marginesami
w wiersz

VI 79


Śmierć gołębia i kota

Dzieciństwo moje
niczym rozstrzelany kasztan
pod murem fabryki. Wkraczałem
w romantyczny ogród z głową
pod spódnicą garbatej ciotki.

Doniczkowy bez z wesela rodziców
rośnie tam jeszcze. Przerósł mnie.

Ukrainy moje za rogiem ulicy
i syberie na węglowym placu.

Szybująca w powietrzu mysz,
lecz nie z własnej woli. Ciśnięty
w górę kamień, który nie spadł nigdy.
Śmierć gołębia i kota. Cztery dziury
W drewnianym płocie. Pamięć.

V 80


Kruszynko Którą Kołyszę

Kruszynko Którą Kołyszę w mych wyżylonych rekach
W pamięci musisz mnie przenieść Daleko Daleko
Za siódmą górę Za próg tego morderczego wieku
Na cichą i jasną polanę następnego stulecia
(Naiwność jest wspólną cechą poetów i dzieci)
Więc wpatruj się we mnie uważnie i przytulaj główkę
Do piersi w której bije zatrwożone ale dumne serce
Był Powiesz I kochał Nie pragnę innego zbawienia

VI 1995


← poprzednie przypomnienie następne przypomnienie →
 
    

  © 2006 Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi   |   wyszukaj w spplodz.pl   |   strona główna   |   kontakt    |  OpenOffice.org